Hotel Amarante Garden Palms Resort
Opinia o hotelu Hotel Amarante Garden Palms Resort
Pokaż wszystkie wpisy
Masz pytanie do Joanna?
Wiek: 26-30
Czas podróży: sierpień 10
Podróż z : para
dzieci: brak
Długość pobytu: 1 tydzień
Rodzaj podróży: Na plaży
Rekomendacja: nie
Ocena - Ø: 3.2
Zamiast Amarante wybierz Oriental Rivoli!
Powiększ czcionkę A A Pomniejsz czcionkę A AHotel zdecydowanie dla niewybrednych. Dosyć spory, rozległy, budynki 1 piętrowe (parter i piętro), dosyć gęsta zabudowa, dwa baseny. Ogólnie z zewnątrz hotel sprawia dobre wrażenie - ale tylko na pierwszy rzut oka. Przy basenie non stop głośna muzyka, do późnych godzin wieczornych (23-24). Woda w basenie w sierpniu gorąca i gęsta jak zupa. Często brak ręczników hotelowych na plażę i basen - najlepiej wziąć ze sobą na wszelki wypadek swoje, bo na te hotelowe mogą się nie doczekać nawet najbardziej cierpliwi. Sprzątanie obejmuje chyba tylko główne punkty w hotelu (czyli recepcja i główny hol). Same pokoje i tarasy doprowadzające do pokoi to obraz nędzy i rozpaczy. Podłogi brudne, nie zamiatane i nie myte przez tydzień naszego pobytu ani razu, a stan, jaki zastaliśmy na wstępie też był bardzo kiepski. Na tarasach ganiają się śmieci, resztki owadów, kurz, brud i plamy nie myte chyba od nowości. Jedyny przyjemny widok na tych korytarzach to gekony na ścianach wieczorami - bardzo przyjazne i pożyteczne zwierzątka. Sam hotel jest naprawdę ładny, ale wymaga, aby ktoś o to zadbał i porządnie posprzątał. Na korytarzach przy pokojach wiszą same żarówki z kablami na wierzchu, kinkiety to luksus, który zdobi tylko ściany budynku recepcji i restauracji. Przez połowę naszego pobytu po korytarzu walały się farby, puszki i różne rupiecie, które nikomu nie przeszkadzały. Później zostały uprzątnięte, ale i tak podłoga pozostała tak brudna, jak była. Ogród też taki niezbyt zadbany, ale przynajmniej jest zielony i cieszy oko. Ogólne wrażenie odnośnie tego hotelu - brudny i zaniedbany.
Posiłki takie sobie, bez rewelacji, ale też narzekać specjalnie nie można.
Najbardziej liczne grupy gości to Polacy, Rosjanie, trochę Arabów, Anglików.
Położenie
Hotel położony przy głównej ulicy, ale od drogi jest "ogród" hotelowy, więc w pokojach nie słychać ruchu ulicznego tylko samoloty lądujące w Sharm co 5-10 min. Można się do tego przyzwyczaić.
Na terenie hotelu jest kilka sklepów, ale nie wiem, jak z cenami, ponieważ my zawsze robiliśmy zakupy w sprawdzonym i tanim markecie 24/7 przy hotelu Oriental Rivoli.
Do centrum Naama Bay ok. 1 godzina spacerkiem lub 5-10 min niebieskim busikiem za 1 funta/os. Do bazaru Old Market ok. 20 min busikiem za 2,5-3 funty/os. Do plaży Gafy (która miała być dostępna tylko do 10.08.2010) ok. 20 min spacerkiem bądź 5 min busikiem za 1 funta/os.
Do plaży hotelowej bardzo, bardzo daleko (ok. 11 km) ok. 20 min jazdy busem hotelowym. Sama plaża hotelowa, (z darmowym dojazdem) nieciekawa. Wąska, mało leżaków, woda mętna i bez rafy. Do rafy trzeba dojść ok. 15 min plażą przez brudne i zaśmiecone zatoczki. Jak już się tam dojdzie, to rafy są niezłe, ale ryb niezbyt dużo. Żeby dotrzeć do tych ciekawszych, trzeba by było naprawdę iść jeszcze kawał drogi albo wypłynąć bardzo daleko. Na plaży brakowało wody pod prysznicem, a jak już była, to leciała jakby chciała a nie mogła. Toalety ok, o dziwo. UWAGA! Żeby załapać się na busa na plażę, trzeba sobie wcześniej zarezerwować miejsca w busie tam i z powrotem i poprosić w recepcji o bilet. Polecam dokonać tego jak najwcześniej, nawet w dzień przed planowanym wyjazdem na plażę. W razie czego można dojechać/wrócić na własną rękę niebieskim busikiem do Old Marketu za ok. 3 funty/os. i przejść ok. 1 km na tę hotelową plażę.
Personel całkiem przyjaźnie nastawiony, ale poza obsługą restauracji, to nikt tam się nie przemęcza. Po angielsku można się ze wszystkimi dogadać. Chłopcy w restauracji naprawdę ganiają i starają się na bieżąco wszystko zrobić, sprzątnąć itd. Dla nich akurat mieliśmy najwięcej podziwu, bo uwijali się w duchocie i nawet niektóre niedociągnięcia (niedomyta zastawa, sztućce, serwetki zabrudzone po poprzednikach) nie zepsuły naszego zdania o nich. Do recepcji zastrzeżeń brak, pracują, bo muszą, uśmiechają się, bo muszą, nie jest źle. Od razu załatwiali prośby i zgłaszane problemy (np. notoryczny brak papieru toaletowego - w ciągu 5 minut przynieśli).
Najgorsze wrażenie zrobił na nas personel sprzątający. Pojawiali się codziennie, to fakt. Ale jedyne, co robili, to zabierali napiwki, poprawili łóżko, złożyli ręczniki (brudne) i czasami wynieśli śmieci, a i to nie zawsze. Pokój był brudny od samego początku i taki też był przez cały nasz pobyt.
Chłopak, który sprzątał tylko czatował na gości hotelowych, zaciągał ich do pokoju i pytał się, co ma zrobić, po czym domagał się pieniędzy. Kiedy zgłosiliśmy jednego dnia w recepcji, że nie ma u nas papieru toaletowego (bo o papier od samego początku musieliśmy się domagać), to przyleciał następnego dnia z pretensjami, że my mamy jakieś zastrzeżenia. Pewnego dnia zastał nas w pokoju, gdy przyszedł sprzątać, wziął do ręki to, co zostawiliśmy mu na łóżku (a zostawialiśmy codziennie tyle, ile trzeba) i zaczął narzekać, że to za mało i nawet fajek za to nie kupi. Po czym następnego dnia, mimo iż zostawiliśmy mu pieniądze, to tylko je zabrał i pościelił łózko, a nawet śmieci nie wyniósł i nic więcej nie tknął.
Zdjęcia/filmy do opinii (Aby powiększyć, kliknij na zdjęcie)
Stołowaliśmy się najczęściej w głównej restauracji i tylko o niej mogę coś napisać. Posiłki w formie otwartych bufetów, bez ograniczeń. Kuchnia raczej regionalna z akcentami europejskimi. Zawsze pieczywo, sałatki, ciasta i desery. Napoje zimne nalewają z dystrybutorów, nie piliśmy nic poza colą, więc nie wiem, jak smakują. Napoje gorące każdy robi sobie sam.
Śniadania codziennie takie same, ale jest spory wybór, więc można liczyć na urozmaicenie. Jajecznica, parówki, jajka, naleśniki, omlety, płatki z mlekiem, pieczywo, tosty, słodkie bułki, warzywa, sałatki, sery... Wędliny też były, ale nie próbowaliśmy.
Obiady i kolacje bardzo podobne do siebie, spory wybór, ale bez rewelacji. Zawsze jakiś ryż, ziemniaki zapiekane (zawsze twarde) albo frytki, czasami pasta z sosem, jakieś zapiekane czy gotowane warzywa z mięsem bądź bez. Zdarzała się ryba, grillowane mięso z kurczaka i wołowe, sajgonki, kalmary z warzywami. Jednak nas ogólnie ten zapuszczony, zalepiony, śmierdzący grill nie zachęcał i rzadko kiedy skusiliśmy się na coś, co tam przyrządzali. Sporo sałatek. Mięso czasami dobrze doprawione i bardzo smaczne, innym razem zupełnie nie. Generalnie wszystko takie sobie, ale zawsze można coś wybrać. W najgorszym wypadku zdarzył się talerz frytek. Zdecydowanie za mało owoców, czy to śniadanie, obiad czy kolacja. Rzucili trochę melona, czasami grejpfruta, może raz była pomarańcza i winogrona. Więcej owoców marnują chyba do dekoracji niż serwują dla gości.
Czystość restauracji jest względna, jak na egipskie warunki. Niektórych mogą odstraszyć niezbyt czyste stoliki, niedomyte kubki, talerze czy sztućce, ale przecież zawsze można sobie wymienić. My na to przymykaliśmy oko i dla nas było ok.
Jeden raz na pobyt przysługuje kolacja w "włoskiej restauracji", jednak nie spodziewajcie się niczego nadzwyczajnego. Zamówić można jedynie kilka dań, bo reszta w opcji all inclusive nie jest dostępna i trzeba za nie dodatkowo płacić. Sama pizza, bo tylko na to się zdecydowaliśmy, niezbyt dobra. Z 6 osób nikt nie przyznał, że mu smakuje...
Jeden raz zdarzyło nam się być na plaży hotelowej i skorzystać z baru. Napoje w opcji all inclusive serwują w kubkach plastikowych wielokrotnego użytku. Trzeba mieć dużo odwagi i być bardzo spragnionym, by napić się tam czegokolwiek. Woda z dystrybutora, ale baniaki, w których ją przywożą nie wyglądają na fabrycznie napełniane, a wręcz przeciwnie - skutecznie nas zniechęciły nawet do wypicia herbaty. Jako przekąskę podali słodką bułkę z kawałkiem jakiejś odrażająco wyglądającej mielonki - jak to nazwali shish kebab (co z właściwym daniem o tej nazwie nie miało nic wspólnego) i frytki. Tylko raz byliśmy na tej plaży, więc nie wiem, czy takie rarytasy serwują codziennie.
Sport i rozrywka nie użyto
Pokój
Pokoje są różnej wielkości, nasz ok. 15 m2. Meble nie są pierwszej świeżości, ale nie są złe. Ogólnie pokoje wyposażone są standardowo: łóżko, szafki nocne, lampki, komody, TV, szafy na ubrania, klimatyzacja indywidualnie sterowana, brak sejfu w pokoju. Samo urządzenie pokoju jest ok, ale to wszystko wymaga jeśli nie remontu, to poważnego sprzątnięcia i domycia, bo jest po prostu zaniedbane.
Pierwsze wrażenie po wejściu do pokoju - ok. Potem już gorzej, bo zaczynaliśmy dostrzegać cały ten brud i syf. Pościel wyglądała tak, jakby spały w niej poprzednie dwa turnusy, na ścianach, zasłonach, szafach i suficie ślady walki z owadami. Najgorsze są łóżka i fotele z brudnymi zaciekami, brudne i poplamione narzuty, syfiaste i chyba nigdy nie prane firany i zasłony, plamy na kocach, poduszkach, prześcieradłach, poszewkach...
Podłoga jak była brudna, gdy tam przyjechaliśmy, tak do końca pobytu nikt się nią nie zajął. Pełno kurzu, paprochów, farfocli, owadów, plam i nawet tego nie zamietli. Szafki też były brudne od początku i blaty nie wycierane od wieków i też takie zostały do końca naszego pobytu.
Łazienka to obraz nędzy i rozpaczy, toaleta była brudna od samego początku (szczotki w łazience brak) i też jej nie czyścili. Prysznic okropny, odpływ zapchany, trzeba było stać w tym brudnym brodziku w wodzie po kostki, a dwie osoby pod rząd nie mogły się wykąpać, bo groziło to zalaniem całej łazienki. Wszystko zapuszczone, zagrzybione, zasyfione.
Drzwi się rozlatują, farba odpryskuje, zawiasy ledwo trzymają. Klimatyzacja działa, ale śmierdzi stęchlizną i grzybem.
Kiepsko to wszystko wygląda. Gdyby komuś zechciało się tam porządnie sprzątnąć, byłoby o niebo lepiej.
Sekrety i polecenia
Zamiast Amarante polecam hotel Oriental Rivoli. Byliśmy tam w zeszłym roku. Też 4 gwiazdki, blisko plaży (przejście przez ulicę), a zdecydowanie lepszy i bardziej przyjemny. Zadbany, czyściutki, wszystko aż błyszczy, jedzenie takie pyszne, że aż się chciało brać dokładki. Itaka ma te dwa hotele zawsze w podobnej cenie, więc radzę poważnie się zastanowić. Amarante ma co prawda opcję All, ale żeby z niej naprawdę skorzystać, trzeba by było non stop siedzieć w hotelu przy basenie. Moim zdaniem nie warto.
Jeśli już zdecydujecie się na Amarante, to nie spodziewajcie się luksusów.
Jeśli będzie taka możliwość, to poproście o bilet na plażę GAFY (dojazd niebieskim busikiem za 1 funta/os) - ładniejsza i większa od tej hotelowej, więcej raf (trzeba tylko odpłynąć kawałek w lewą stronę), ciekawe okazy ryb i innych morskich stworzeń.
W sierpniu temperatury były ciężkie do zniesienia (ponad 39-40 stopni), ale po kilku dniach można przywyknąć. Woda w morzu ciepła jak w kąpieli z pianką, ok. 30 -32 stopnie. Uwaga na słońce, bo bardzo szybko można się spalić. Warto zabrać coś na komary (albo na miejscu kupić RAID za ok. 40 - 50 funtów/zestaw), żeby włączyć w pokoju - my pierwszą noc mieliśmy z tego powodu do tyłu, bo w pokoju latały ich chyba setki. Na zewnątrz nie zdarzyło się raczej, żeby coś latało i gryzło.
Załączam ulotki, które dostaliśmy w hotelu i od rezydentki ITAKI (m.in. z cenami wycieczek fakultatywnych). Jeśli chodzi o wycieczki, to po raz kolejny jeździliśmy z biurem AABA SHARM. Sprawdzone przez nas i znajomych. Polecamy. Mówią po polsku, wycieczki mają takie same, jak z rezydentem, tylko dużo tańsze. I zero problemów.
Informacje dodatkowe do opinii Hotel Amarante Garden Palms Resort
| Jaki rodzaj pokoju został oceniony? | Pokój dwuosobowy Standard z widokiem na dziedziniec |
| Czy hotel odpowiadał opisowi w katalogu? | nie, gorzej |
| Czy ilość gwiazdek hotelu jest uzasadniona? | nie, gorzej |
| Jak oceniasz stosunek jakości do ceny? | raczej zły |
| Z jakim biurem podróży wyjechałeś na wycieczkę? | brak danych |



















