Hotel Golf Trinidad
Opinia o hotelu Hotel Golf Trinidad
Pokaż wszystkie wpisy
Masz pytanie do Michał?
1 / 1 Użytkownik (100%) uznał tę ocenę jako pomocną..
Wiek: 41-45
Czas podróży: czerwiec 11
Podróż z : para
dzieci: brak
Długość pobytu: 1 tydzień
Rodzaj podróży: Zwiedzanie miast
Rekomendacja: nie
Ocena - Ø: 3.5
All Inclusive z Biedronki
Powiększ czcionkę A A Pomniejsz czcionkę A APrzywitał nas zapach świeżej farby oraz popsute zamki od drzwi. Spędziliśmy ponad godzinę na korytarzu, czekając na ich naprawę. Na waszej stronie Sky Club z którym tam byliśmy, jest wiele świadomych nieścisłości na temat hotelu. Hotel zbudowany w latach siedemdziesiątych i od tego czasu remontu, oprócz odmalowania ścian, to on nie widział. Pokoje schludne, mały telewizor starego typu z kilkoma hiszpańskimi stacjami i łazienki z lat siedemdziesiątych z obdrapanym sufitem oraz bateriami kranowymi. Całe szczęście pokoje sprzątano codziennie. Mogli by podłączyć jakiś polski program dostępny w platformach satelitarnych, skoro podpisali kontakt z polskim biurem podróży, ale widać to dla nich zbyt męczące.
Trzy gwiazdki to maksymalna punktacja. Podwyższony standard. Tak, ale tylko w wybranych pokojach, po generalnym remoncie, nie dla turystów, ze Sky Club. Chyba że za dodatkową opłatą 25 Euro za dzień. O tym się nie mówi podczas zakupu pobytu ani nie informuje w katalogu. Zresztą i tak nie warto dopłacać, ponieważ pokoje te wychodzą na stronę z basenem, na którym grała głośnio muzyka i odbywały się dyskoteki do późnej nocy.. Za tę cenę można już spokojnie wybrać hotel czterogwiazdkowy. Tak przy okazji, panie z animacji były chyba głuche, bo jak puszczały muzykę, to na cały regulator. Klimatyzacja, tak ale bez możliwości sterowania – starego typu, a przycisk włączania na wysokości 2 metrów. Ciekawe dlaczego?
Położenie
Położenie hotelu to kolejna ściema firmy. Ktoś, kto opisywał hotel, musiał być nieźle wstawiony. Hotel znajduje się na obrzeżach miasta, a do centrum i portu rowerem jest z pół godziny jazdy. Natomiast do centrum handlowego, kina, corridy, czy aquaparku (20Euro) jeszcze dalej, bo są po drugiej stronie miasta.
Firma podaje w katalogu jako atut blisko pole golfowe. Raz, że ma golf tylko w nazwie i nie posiada własnego pola, a dwa, te 500m, to może jest w prostej linii lotem ptaka, ale nie pieszo, bo trzeba je częściowo obejść, żeby się dostać. Nie wiem też, gdzie są te liczne dyskoteki i bogata infrastruktura sportowa, bo tyle ile udało się nam obejść, to prawdą są jedynie restauracje i sklepy z chińskimi pamiątkami oraz podróbami koszulek drużyn sportowych.
O standardzie hotelu może też świadczyć, to, iż był jedynym obiektem w okolicy bez dostępu do internetu przez Wi-fi, a mamy przecież XXI wiek! Można było skorzystać odpłatnie z dwóch stacjonarnych komputerów, ale taniej (50%) jest wyjść do kafejki internetowej, która mieści się naprzeciwko hotelu.
Nie pogadasz po angielsku oprócz recepcji. W trakcie tegorocznego pobytu pracowała w recepcji dziewczyna z Polski.
Zdjęcia/filmy do opinii (Aby powiększyć, kliknij na zdjęcie)
Szczytem podwyższonego standardu był bar przy basenie, gdzie serwowano tanie bezsmakowe, twarde chipsy z Biedronki, napój typu cola na słodziku (o normalnej coli zapomnij), tanie alkohole, a zamiast soków tkz. nektary. Przykładem na super drink była sławna w Hiszpanii Sangria, która była robiona na miejscu bezpośrednio do plastikowego kubeczka, a składała się z najtańszego wina za 1 Euro, nektaru pomarańczowego i dwóch kostek lodu, żeby było więcej. Obrzydlistwo! Zresztą do wszystkich napojów pakowano ogromne ilości lodu, żeby wyglądało na więcej. A jeżeli chodzi o snack bar, to o reklamowanych w katalogu: orzeszkach i tortilli zapomniano. Szeroki wybór kanapek – mocno powiedziane, a lody przypominały tylko z nazwy owocowe – najczęściej tylko o aromacie truskawki z plastikowego kubeczka. Herbata - takiego taniego siana dawno nie piłem – kolejne obrzydlistwo.
Na śniadaniach można było skosztować jajecznicy z proszku – przynajmniej tak smakowała, a z dystrybutorów płynął najczęściej napój ananasowy oraz woda zamiast napoju pomarańczowego. Na całe szczęście donoszono czasami soki pomarańczowe. Z szerokiego wyboru jogurtów był tylko naturalny, serwowany w wielkiej wazie, a z wielkiego wyboru ciast suche biszkoptowe z metra oraz biszkopty z nadzieniem o smaku landrynkowym. Kto nie zjadł w danym dniu biszkopta, mógł go zjeść na drugi dzień, tylko bardziej wyschniętego. Wiadomo kryzys, trzeba oszczędzać. Ciastka wystawiane do obiadu i kolacji można było popijać wodą, albo sokami. Herbaty,ani kawy nie uświadczysz do tych posiłków. Nie wiem, czy tak się w Hiszpanii kończy posiłki, czy też była to kolejna oszczędność hotelu.
Sport i rozrywka
Przy basenie są toalety. Niestety ktoś sobie przypomniał w sezonie, że trzeba je poddać generalnemu remontowi i panowie nieśpiesznie kładli kafelki, w związku z tym, za potrzebą trzeba było chodzić do hotelu. Leżaki przy basenie pamiętały chyba jeszcze lata siedemdziesiąte. Całe plastikowe – po jakimś czasie leżakowania było można policzyć wszystkie kości, a na basenie co chwila było słuchać trzask spadającego oparcia, gdyż stare zawiasy nie trzymały.
Były animacje, jednak pani ze Sky Club ani razu do nas nie podeszła by zachęcić do uczestniczenia w nich. W odróżnieniu od innych hoteli u nas zawsze wieczorem zawsze była jakaś impreza.
Pokój
Czysty duży, ale łazienki nie były remontowane od lat 70-tych.
Sekrety i polecenia
Plusem hotelu jest położenie tuż przy sporej plaży, ale o piasku jak nad Bałtykiem zapomnij.Morze niestety w pierwszej połowie czerwca zimne. Dało się wykąpać, ale żeby posiedzieć w nim dłużej to już raczej nie. Przy hotelu przystanek autobusowy, z którego odjeżdżają autobusy do centrum Roquetas de Mar (1,05E) lub Almerii (1,5E). Idąc, ok. 20 minut, w kierunku centrum napotykamy ołtarz polowy, gdzie w niedzielę o 20.00 są odprawiane msze katolickie.
Przy okazji chciałem się podzielić opinią na temat wycieczek fakultatywnych, które z chęci maksymalnego zysku kosztowały trzy raz więcej niż oferowane w lokalnym biurze podróży. Także z polskim przewodnikiem. Dlatego wybierałem te konkurencyjne. Przykładem na chęć „dojenia” klienta była wycieczka o dumnej nazwie: „Almeria Tour”, którą miałem na całe szczęście w promocji wliczoną w cenę. Kosztowała prawie 40 Euro, a składała się z godzinnego zwiedzania starożytnej twierdzy oraz pokazania z zewnątrz katedry i kościoła, oraz informacji, że możemy sobie je zwiedzić odpłatnie już sami! Krew by mnie zalała, gdybym musiał za tą przyjemność zapłacić. We własnym zakresie koszt takiej wycieczki to 3 Euro za podmiejski autobus do Almerii w obydwie strony, bo wejście do twierdzy jest bezpłatne. Szkoda słów. Lokalne biuro podróżny organizuje wycieczki dla polaków za 1/3 ceny.
Na koniec można było wypełnić ankietę satysfakcji klienta i wymyślić hasło reklamujące. Ja znalazłem, jak myślę trafne: „Sky Club - All Inclusive z Biedronki”.
Informacje dodatkowe do opinii Hotel Golf Trinidad
| Jaki rodzaj pokoju został oceniony? | Pokój dwuosobowy Standard |
| Czy hotel odpowiadał opisowi w katalogu? | nie, gorzej |
| Czy ilość gwiazdek hotelu jest uzasadniona? | nie, gorzej |
| Jak oceniasz stosunek jakości do ceny? | raczej zły |
| Z jakim biurem podróży wyjechałeś na wycieczkę? | Sky Club |




