Hotel Southern Palms Beach Resort
Opinia o hotelu Hotel Southern Palms Beach Resort
Wiek: 31-35
Czas podróży: grudzień 10
Podróż z : para
dzieci: brak
Długość pobytu: 1 tydzień
Rodzaj podróży: Na plaży
Rekomendacja: Tak
Ocena - Ø: 6
Niezapomniane wakacje - polecamy
Powiększ czcionkę A A Pomniejsz czcionkę A AJeden z najlepszych hoteli w jakich byliśmy w Afryce. Bardzo dużo przestrzeni, piękny kompleks basenów, dużo zadbanej zieleni. Na każdym kroku widać osoby dbające o czystość i zieleń. Przy każdym budynku stoi ochroniarz. Goście do wyboru mają salon kosmetyczny, masaże (wychodzi ok 80 pln/godz.)W grudniu i styczniu w hotelu najwięcej jest Polaków, wszędzie słychać nasz język :). Kelnerzy uczą się nawet polskich zwrotów. Internet w hotelu jest bardzo drogi.
Położenie
Hotel położony jest na samym końcu miejscowości turystycznej Diani Beach. Plaże były raczej puste, żadnego tłoku. Plaża przepiękna, woda w oceanie bardzo ciepła. Niestety można się natknąć na parzące meduzy albo glony :(. Centrum handlowe położone jest ok 4-5 km od hotelu. Można się tam dostać taksówką hotelową za ok 400 szylingów, tuk-tukiem za ok 150, lub minibusami z tubylcami za ok 20. Z minibusów można spokojnie korzystać. Spacer do marketu Nakumatt zajmuje ok 40 minut. Ceny art. spożywczych jak w Polsce. Nie można spodziewać się miejscowości turystycznej jak w Europie-nie ma deptaków, kawiarni itp. Tak jest inna cywilizacja- "sklepy" przydrożne zbudowane są z desek, folii, gałęzi- nie należy się zniechęcać obskurnym wyglądem- tam są najlepsze ceny pamiątek! Trzeba się tylko targować. Oczywiście każdy będzie zapraszał do swojego "shop'u", albo nakłaniał do kupna wycieczek, co w pewnym momencie bywa męczące. Wieczorem ponoć nie jest bezpiecznie wychodzić poza hotel.
Obsługa bardzo dba o gości. Wszyscy mówią po angielsku. Szefostwo hotelu organizuje wieczorek zapoznawczy ze sobą. Warto pójść. My na takim spotkaniu wynegocjowaliśmy mrożoną kawę, której nie ma w menu. W menu nadal jej nie ma, ale jak się poprosi to podają, a poprosić warto :).
Z ciekawostek: każdy pracownik hotelu jest przeszukiwany przez ochronę przy wejściu i wyjściu. Nie mogą wynosić prezentów od turystów chyba, że turysta wypełni stosowne oświadczenie i wymieni co zostawia np pokojówce - znajduje się w komplecie papierów w pokoju na toaletce. Inaczej wszystko jej skonfiskują i może mieć nieprzyjemności. Napiwki (też muszą ukrywać) bardzo mile widziane, bieda jest tam okropna.
Gastronomia
Jedzenie dla każdego. Kuchnia europejska i tubylcza. Przy basenach są różne restauracje od pizzy do dań wschodnich. Przy wczesnych wyjazdach na wycieczki osoby z all inclusive dostają dodatkowo lunch pakiety ale śniadanie/kolacja czeka na każdego o każdej porze, należy tylko zgłosić to w recepcji. Jeśli ktoś jedzie na tydzień, nie powinien brać opcji all inclusive, zwłaszcza jeśli planuje jakieś safari czy inne wycieczki. My przez cały tydzień (minus 2 dni na safari) zjedliśmy i wypiliśmy dodatkowo we dwoje na ok 200pln. Kawa mrożona/drinki/piwo kosztują ok 250 szylingów, pizza ok 500. Bardzo fajny bar w basenie :).
Sport i rozrywka
Animatorzy są bardzo porywający :) i bardzo się starają aby turysta się nie nudził. Kilka razy dziennie organizowany jest aerobik wodny, turnieje w tenisa stołowego, piłka siatkowa na plaży, wycieczki po plaży do ujścia rzeki. Wieczorem po kolacji organizowane są wieczorki tematyczne- pokaz węży, akrobacje itp, a potem można potańczyć. Animatorzy również tańczą z gośćmi. Nie można się nudzić. Niestety bywa problem z leżakami. Przy basenie można się obejść bez leżaka, bo można się schować w cieniu palm, ale plaża bez parasola to już dla zapalonych miłośników słońca. Ostrzegam przed słońcem- filtr minimum 50.
Na plaży czy przed hotelem zobaczycie jaka tam panuje bieda. Tubylcy noszą rzeczy jakie dostają od turystów. Tym samym jeśli chcecie, to zapakujcie takie rzeczy których wam nie będzie szkoda zostawić- możecie w nich przechodzić cały turnus a potem zamienić je na jakieś wyroby tubylcze, albo po prostu zostawić i wrócić z lekkim bagażem :) A proszą o wszystko: koszulki, czapeczki, buty (nawet nasze klapki za 10pln), szampon. Dla dzieci oprócz ubranek np kredki czy długopisy. Oni się cieszą ze wszystkiego.
Pokój
Pokoje czyste i przestrzenne. W każdym pokoju była moskitiera, czajnik elektryczny, kawa, herbata. Zaskoczył nas sposób sprzątania pokoju- cały dzień :). Rano osoba sprzątająca zabiera prześcieradło i ręczniki, w południe ścieli łóżko, wieczorem przynosi czyste ręczniki. Wszystko robią "pole,pole" (spokojnie, spokojnie)- nigdzie się nie śpieszą . Trzeba się na to przygotować i zarazić się tym spokojem- w końcu to wakacje :). Nawet jak trzeba pójść do recepcji po ręczniki...bo jeszcze nie dotarły do pokoju.
Należy pamiętać, aby zęby płukać wodą mineralną albo kilkukrotnie gotowaną.
Sekrety i polecenia
Nie szczepiliśmy się przeciwko malarii, wystarczyła ochrona przeciw moskitom. Nasze środki przeciw komarom nie działają. Należy kupić w Polsce środek MUGGA z 30% stężeniem substancji DIT, albo kupić coś na miejscu, my kupiliśmy środek o 50% stężeniu DIT za 830 szylingów.
Kilka słów o wycieczkach fakultatywnych.
Zrobiliśmy rozeznanie jeszcze w kraju i planowaliśmy kupić safari u Kennedy'ego, ale okazało się że najtaniej jest na miejscu. Całkowicie bezpieczne jest kupowanie wycieczek od sprzedawców na plaży albo najlepiej wyjść przed hotel i zapytać o Big Josepha. Zebraliśmy się w 6 osób (tyle wchodzi do busika) i kupiliśmy u niego safari 2 dni Tsavo East i West za 265 USD/os, z noclegiem w Ngulia Safari Lodge (tam gdzie Itaka i Kennedy). Kennedy liczy za to 240 EUR, Itaka nie ma w ofercie. W innym hoteliku cena jest niższa o 25 usd za parę. 2 dni safari tylko Tsavo Est ok 190 USD/os.Jedzenie i woda oczywiście wliczone. Warto wziąć oba parki (Est to sawanna, West to busz)- wrażenia niezapomniane. Przyroda, zwierzęta i krajobrazy zwalają z nóg. Z każdym sprzedawcą zanim się zapłaci należy pojechać do biura (zabierają busikiem). Big Joseph jest tam znany nie tylko Polakom. Kierowcą jest James- fantastyczny kierowca i przy tym świetnie wypatruje zwierzęta.. Ma dużą wiedzę o sawannie.
Polecamy również wycieczkę do Mombasy na pół dnia stanowczo wystarczy (upał i zmęczenie zrobi swoje)- należy wyjść przed hotel, skorzystać z wiedzy naganiaczy i wynająć taksówkę np za 6000 szylingów. W Mombasie, pod Fortem Jesus, należy wynająć przewodnika za jakieś 250 szylingów/os. Nie powinno się chodzić samemu, bo niebezpiecznie i niewiele się zobaczy bez przewodnika. Wszystkie ceny były mocno negocjowane i wszędzie jeździliśmy w 6 osób.
Informacje dodatkowe do opinii Hotel Southern Palms Beach Resort
| Jaki rodzaj pokoju został oceniony? | Pokój dwuosobowy Standard z widokiem na basen |
| Czy hotel odpowiadał opisowi w katalogu? | Tak |
| Czy ilość gwiazdek hotelu jest uzasadniona? | Tak |
| Jak oceniasz stosunek jakości do ceny? | bardzo dobry |
| Z jakim biurem podróży wyjechałeś na wycieczkę? | brak danych |