Meksyk

Relacja z podróży Meksyk

Zdjęcie użytkownika zoha
od Zoha
Zarejestrowany od: 06-07-10
Przeczytano:
332 razy
Wiek:
26-30
Czas podróży:
lipiec 08

Meksyk z rowerowego siodełka


Jak to często bywa, cel podróżyzostał przez nas wybrany całkiem przypadkowo. Miałyśmy dwakryteria – kraj musiał być gdzieś daleko, najlepiej w AmerycePołudniowej (no, tu akurat wypadło na Amerykę Środkową) i biletylotnicze miały być w miarę tanie... No i padło na Meksyk. I codla nas najważniejsze, mogłyśmy wziąć ze sobą rowery. Bo naszapodróż miała się odbyć na rowerach!
 

Wylądowałyśmy w stolicy Meksyku wśrodku nocy i muszę powiedzieć, że jak na takie warunki (noc,nieznane miasto, nieznany kraj, obcy prawie język) całkiem sprawnieudało nam się znaleźć nocleg w hostelu. Nasze załadowane roweruoczywiście budziły duuuuże zainteresowanie. Rano po pierwszymzetknięciu z meksykańskim tłumem na ulicach postanowiłyśmy jaknajszybciej uciekać ze stolicy. Zaczęłyśmy więc naszą przygodęz Meksykiem:)
 

Od samego początku starałyśmy się zaliczyć jak najwięcej stref archeologicznych. Zaczęłyśmy od Teotihuacan, niedaleko stolicy. Potem skierowałyśmy się na wschód, w kierunku wybrzeża. Droga była uciążliwa, ale po prostu musiałyśmy się rozjeździć i wpaść w rytm. Nocowałyśmy w namiocie gdzie popadnie, od czasu do czasu starając się o nocleg z dachem nad głową, żeby się porządnie umyć i zaznać cywilizacji.
 

Jednym z pierwszych większych miast na naszej drodze było Veracruz, gdzie udało nam się trafić na festiwal ludowy z wyjątkowo kolorowymi tańcami! Potem podążałyśmy wzdłuż wybrzeża Zatoki Meksykańskiej, zaliczając po drodze niespodziankę – ni z tego ni z owego wyrosło przed nami jakieś małe pasmo górskie, którego nie było jak ominąć – musiałyśmy je pokonać. Kolejnym odwiedzonym przez nas stanem było Tabasco. Zapamiętałyśmy go w związku z odwiedzoną fabryką cygar oraz wielkimi głowami olmeckimi.
 

Później przyszedł czas na Jukatan, najbardziej turystyczny region kraju. Znajduje się tam co najmniej kilka kurortów (Merida, Cancun), a tłumy wypoczywających przestały nas dziwić, kiedy zobaczyłyśmy tamtejsze plaże – cudowne! Biały piasek i szmaragdowa woda, jak z pocztówki. Oczywiście pokusiłyśmy się o nocleg na plaży, pod gołym niebem. Jukatan to wiele ciekawych stref archeologicznych mówiących nam o zwyczajach Majów. Uxmal, Chichen Itza to dwie najbardziej znane. Nas osobiście powaliła na nogi osada Majów na skarpie nad Morzem Karaibskim –Tulum. Oprócz tego bardzo ciekawa i rozległa Coba. Na Jukatanie jest wiele miejsc do nurkowania w jaskiniach i tzw. cenotes (studniach). Jeżeli chodzi o rower to półwysep dość szybko nas znudził monotonnym ukształtowaniem terenu i mało zachwycającymi przez to widokami, a do tego kolczasta roślinność dała się we znaki naszym dętkom...
 

Kolejnymi ciekawym przystankiem była zachwycająca strefa archeologiczna położona w sercu lasu równikowego – Palenque. Nie sposób jej opisać, tam po prostu trzeba pojechać! Później udałyśmy się już na południe, w góry, żeby spotkać prawdziwych Indian meksykańskich i odwiedzić bardzo kolorowe, malownicze i tętniące życiem miasteczko San Christobal de las Casas. Kolejnym charakterystycznym miejscem była Oaxaca – stolica czekolady aż w końcu dotarłyśmy do stóp celu, mającego zwieńczyć naszą podróż – wulkan Nevado de Toluca (który już swojego czasu opisywałam na łamach Holiday Check).
 

Zadowolone z siebie, zmęczone i pełne nowych doświadczeń, po dwóch miesiącach trafiłyśmy z powrotem do Mexico City, żeby spokojnie i szczęśliwie wrócić samolotem doWarszawy:)
Zgłoś nadużycie