Portugalia
Relacja z podróży Portugalia
Wiek:
26-30
Czas podróży:
lipiec 08
Tam gdzie kończy się ląd a zaczyna morze
Portugalię zwiedziłam podczas miesięcznej wyprawyrowerowej w 2007 roku. Miejscem przylotu i odlotu była co prawda Hiszpania, aległównym celem całej podróży był wówczas kompletnie nam nieznany,
niewielki krajna obrzeżach Europy, wciśnięty między wielką Hiszpanią, a jeszcze większyocean. Z blisko pięciu tygodni poświęconych na wyprawę ponad połowę spędziliśmywłaśnie w Portugalii. Granicę
hiszpańsko - portugalską przekroczyliśmy wMiranda do Douro, chyba najpiękniejszym przejściu granicznym, jakie widzieliśmy(przynajmniej tak wówczas je oceniliśmy). Sąsiadujące ze sobą państwa w
tymmiejscu dzieli rzeka Duero (port. Douro), a także jej piękny kanion. Takzaczęła się przygoda z Portugalskimi krajobrazami i przyrodą, a potem było już tylko ładniej i ... goręcej. Pogoda
namdopisała, przez cały wyjazd nie spadła ani jedna kropla deszczu.
Portugalię przejechaliśmy z północy na południe.Kierowaliśmy się głównie wskazaniami przewodnika, ale mocno selekcjonowaliśmymiejsca „gdzie warto pojechać i zobaczyć” wedle naszego turystycznego gustu imożliwości czasowych. Było jednak kilka miejsc, które od samego początku byłynaszym celem m.in. najdalej wysunięty na zachód punkt Europy, czyli PrzylądekRoca, dolina rzeki Coa i znajdujące się tam ryty naskalne, Sintra ze swoimikrólewskimi rezydencjami czy Évora z rzymskimi ruinami. Miejsca te okazały sięwarte zobaczenia, ale wszystko co widzieliśmy pomiędzy przerosło naszenajśmielsze oczekiwania. Urokliwe, ciche tereny wiejskie, małe miasteczka z klimatycznymiwąskimi uliczkami, kamienne domki gęsto ozdobione kwiatami, zamki warownekrólujące nad całą zabudową, prehistoryczne budowle, a także dzikie wybrzeża,góry i doliny rzeczne to wszystko oddaje prawdziwe piękno Portugalii.
Podczas wyjazdu spaliśmy w namiocie, od czasu do czasukorzystając z pól namiotowych, w pozostałych przypadkach były to noclegi nadziko. Nigdy nie mieliśmy żadnych nieprzyjemności z tym związanych, choćznalezienie kawałka nie ogrodzonego terenu, gdzie można by postawić namiot czasemgraniczyło wręcz z cudem. Żywiliśmy się również we własnym zakresie, czasemtylko korzystając z portugalskiej kuchni. Przemieszczaliśmy się tylko rowerami,wożąc cały swój dobytek na bagażnikach. Z ewentualnymi awariami rowerów niebyło problemu, bo na to byliśmy przygotowani.
W mojej ocenie Portugalia jest niezwykle urokliwym krajem.Wyjeżdżając nie wiele o niej wiedziałam, ale pobyt tam pozostawił całą masęmiłych skojarzeń. I tak już zawsze mówiąc Portugalia będę myślała o:wszechobecnych azulejos, poobgryzanych pniach dębu korkowego, klimatycznychmieścinach z ruinami zamku i warownymi murami, spieczonych słońcem bezdrożachAlentejo, uprawach winorośli ciągnących się po horyzont, wybornych winach,kolorowych kogucikach w sklepach z pamiątkami, skalistych, dzikich wybrzeżach,widoku na bezkresny ocean z Przylądka Roca, szybujących, drapieżnych ptakach wkanionie Duero i ... mogłabym jeszcze tak długo.
Są miejsca, z których wracamy lekko rozczarowani, bo naszeoczekiwania były nieco inne niż to co zobaczyliśmy na miejscu. Są jednak takiemiejsca, z których wracamy oczarowani klimatem i krajobrazami, a to cozobaczyliśmy było o niebo lepsze niż nasze wyobrażenia. Portugalie zdecydowaniezaliczam do tej drugiej grupy!!!
Portugalię przejechaliśmy z północy na południe.Kierowaliśmy się głównie wskazaniami przewodnika, ale mocno selekcjonowaliśmymiejsca „gdzie warto pojechać i zobaczyć” wedle naszego turystycznego gustu imożliwości czasowych. Było jednak kilka miejsc, które od samego początku byłynaszym celem m.in. najdalej wysunięty na zachód punkt Europy, czyli PrzylądekRoca, dolina rzeki Coa i znajdujące się tam ryty naskalne, Sintra ze swoimikrólewskimi rezydencjami czy Évora z rzymskimi ruinami. Miejsca te okazały sięwarte zobaczenia, ale wszystko co widzieliśmy pomiędzy przerosło naszenajśmielsze oczekiwania. Urokliwe, ciche tereny wiejskie, małe miasteczka z klimatycznymiwąskimi uliczkami, kamienne domki gęsto ozdobione kwiatami, zamki warownekrólujące nad całą zabudową, prehistoryczne budowle, a także dzikie wybrzeża,góry i doliny rzeczne to wszystko oddaje prawdziwe piękno Portugalii.
Podczas wyjazdu spaliśmy w namiocie, od czasu do czasukorzystając z pól namiotowych, w pozostałych przypadkach były to noclegi nadziko. Nigdy nie mieliśmy żadnych nieprzyjemności z tym związanych, choćznalezienie kawałka nie ogrodzonego terenu, gdzie można by postawić namiot czasemgraniczyło wręcz z cudem. Żywiliśmy się również we własnym zakresie, czasemtylko korzystając z portugalskiej kuchni. Przemieszczaliśmy się tylko rowerami,wożąc cały swój dobytek na bagażnikach. Z ewentualnymi awariami rowerów niebyło problemu, bo na to byliśmy przygotowani.
W mojej ocenie Portugalia jest niezwykle urokliwym krajem.Wyjeżdżając nie wiele o niej wiedziałam, ale pobyt tam pozostawił całą masęmiłych skojarzeń. I tak już zawsze mówiąc Portugalia będę myślała o:wszechobecnych azulejos, poobgryzanych pniach dębu korkowego, klimatycznychmieścinach z ruinami zamku i warownymi murami, spieczonych słońcem bezdrożachAlentejo, uprawach winorośli ciągnących się po horyzont, wybornych winach,kolorowych kogucikach w sklepach z pamiątkami, skalistych, dzikich wybrzeżach,widoku na bezkresny ocean z Przylądka Roca, szybujących, drapieżnych ptakach wkanionie Duero i ... mogłabym jeszcze tak długo.
Są miejsca, z których wracamy lekko rozczarowani, bo naszeoczekiwania były nieco inne niż to co zobaczyliśmy na miejscu. Są jednak takiemiejsca, z których wracamy oczarowani klimatem i krajobrazami, a to cozobaczyliśmy było o niebo lepsze niż nasze wyobrażenia. Portugalie zdecydowaniezaliczam do tej drugiej grupy!!!
