Pałac Piorunów - Kwiatkowice woj. łódzkie
Pałac Piorunów - Kwiatkowice woj. łódzkie
16-02-2011 18:18:55
O Pałacu Piorunów, ich obsłudze, managerach i licznych właścicielach możnaby napisać książkę, ale wcale nie w dobrym tego słowa znaczeniu, doprawdy rzadko można spotkać w dzisiejszych czasach z tak
nie profesjonalną, zadufaną w sobie i pozbawioną kultury osobistej obsługą.
Moi rodzice chcąc zrobić nam niespodziankę wykupili nam romantyczny weekend w Pałacu Piorunów jako dodatek do prezentu ślubnego. Będąc tam w drugiej połowie lipca obejrzeli pokoje, również apartamenty, a ponieważ różnica w cenie między apartamentem, a zwykłym pokojem nie była porażająca,postanowili zamówić nam apartament Bursztynowy (chodź z ustaleniem, że może nastąpić zamiana np. na apartament rubinowy – obydwa są piękne więc żadna różnica). Osoba, która ich obsługiwała (jak już teraz możemy stwierdzić) najwyraźniej źle odczytała ich prośbę o apartament i skasowała ich za zwykły pokój dwuosobowy, niestety ale moja mama płaciła kartą, nie miała przy sobie okularów, a do tego nie orientowała się w cenach poszczególnych pokojów, dlatego nie zwróciwszy uwagę na cenę, wbiła pin, następnie obsługująca ich Paniwydrukowała im zaproszenie i szczęśliwi z udanej niespodzianki dla nas (którą mieliśmy otrzymać niemalże dwa miesiące później) wrócili do domu. Po kilkudniach mama zauważyła, ze na zaproszeniu napisane jest iż zarezerwowany jest pokój dwuosobowy a nie apartament, postanowiła więc zadzwonić i wyjaśnić tą sytuację. Pomyślała, ze nastąpiła pomyłka, zaproponowała nawet, ze może dopłacić do apartamentu jeśli zapłacili tylko za pokój dwuosobowy. Pani która odebrała telefon, miała taki bałagan w swoich papierach, że nie potrafiła ani odnaleźć rezerwacji ani kwoty jaką zapłaciła moja mama – przypominam płatność kartą parę dni wcześniej. Po dłuższej rozmowie i niemożności znalezienia rachunku Pani powiedziała: „Dobrze, zostawmy to już tak jak jest, ja już sobie zapiszę w kalendarzu, że ma być apartament bursztynowy, niech Pani już nic niedopłaca.”
Nadszedł dzień naszego ślubu, cudowny prezent, szczęście itp. itd...
Rezerwacja była na 18.09. dzwonię więc, aby tą rezerwację potwierdzić. Pani przemiła przez telefon: „oczywiście, proszę przyjechać,zapraszamy” pytam o apartament bursztynowy i słyszę odpowiedź: „no ja tutaj niewidzę takiego zapisu, ale skoro Pani tak mówi to na pewno będzie apartament,proszę przyjechać, zapraszamy”. (oczywiście cytuję z pamięci, nie musi być tosłowo w słowo, chodzi tylko o zachowany sens wypowiedzi)
Przyjeżdżamy. Pytamy o nasz pokój i co? Słyszymy, że nasz pokój jest już zajęty i ze był miesiąc przed rezerwowany – rodzice rezerwowali 2 miesiące przed...i jeszcze słyszymy, że Ci goście zapłacili więcej bo mojaą jedną noc dłużej być niż my! Pani (blondynka, krótkie włosy, około 40-50lat) była tak nieuprzejma i nie kulturalna, że właściwie żadna z nią rozmowa. Chciałam zadzwonić do taty,żeby wyjaśnił tą sprawę bo sama nie znałam szczegółów tzn kiedy rezerwowali,ile zapłacili itp., to prawie krzyczała żebym nie dzwoniła, chociaż sama niemiała chęci wyjaśnić tej sprawy. Wymachiwała mi rękoma przed twarzą, co chwila kazała mi się uspokoić chociaż ona sama się denerwowała i krzyczała, potem kazała kelnerowi stać przy niej żeby ona miała świadka jaka ja jestem nieuprzejma, no jak jakiś bandytów nas prawie traktowała, chociaż starałam się być spokojna inie unosić to ona cały czas mi tylko powtarzała: „no niech się Pani uspokoi!”.Oczywiście w swoich papierkach nie mogła znaleźć dowodu sprzedaży, bałagan, w kalendarzu pokreślone tak, ze nie wiadomo o co chodzi, no wcale się nie dziwieże nie mogła znaleźć nam pokoju. W końcu poinformowała nas dokładnie jaką kwotę musieli zapłacić moi rodzice – nie ma co, prawdziwy prezent jak wiadomo ile kto za niego zapłacił...rodzice byli oburzeni, że nie potrafiła trzymać języka za zębami. No i znalazła nam pokój, na samej górze, podobno też apartament (tuż pod dachem, jakby strych) i nas tam prowadzi mówiąc że to jest o wiele lepszy apartament od Bursztynowego. Ponieważ nie wiedzieliśmy jak wyglądają apartamenty w Pałacu to zadzwoniłam do mamy i pytam czy to co oni oglądali to jest to – czyli 3sypialnie, pokój wielorodzinny, mieliśmy tam być jedną noc a ta Pani chyba uważała, ze w środku nocy będziemy nastawiać sobie budzik i przechodzić do kolejnej sypialni... no co za atrakcją miałoby być to ze są 3 sypialnie, niezrozumiałe absolutnie. Mama zaczyna nam tłumaczyć, ze w apartamencie to są stylowe meble, jedno wielkie łóżko – no ten niby super apartament lepszy od Bursztynowego raczej nie był apartamentem. Schodząc na dół zajrzeliśmy do apartamentu na pierwszym piętrze – piękny dokładnie taki jak opisywała mama. Postanowiliśmy zrezygnować z pobytu, Pani z recepcji wydrukowała nam prawidłowe zaproszenie do apartamentu i umówiliśmy się na inny termin. Strata dla nas bo niepotrzebnie przyjechaliśmy, ale postanowiliśmy odpuścić i ponieważ nie mamy daleko do Piorunowa to stwierdziliśmy, że inny termin też będzie ok.
Ale to niestety nie koniec historii. Następnego dnia zaczęły się telefony do mojej mamy, ta sama Pani z recepcji (poznaliśmy ją po głosie) zaczyna jej przez ten telefon marudzić, obrażać, kiedy moja mama prosi o jej nazwisko to ona bezczelnie informuje, ze ona występuje jako Pałac Piorunów, jest właścicielką i nie ma zamiaru się przedstawić. Moja mama bardzo spokojnie tłumaczy jej całą sytuację, ale ta Pani absolutnie nie słyszy nic oprócz swoich mądrości, nie zależy jej na wyjaśnieniu sprawy tylko na tym żeby się wyżyć, pokrzyczeć, podyskutować, pokazać jaka to ona wielka Pani z recepcji jest i ze z nią nie można zadrzeć,po prostu słoma z butów, pieniactwo i nic więcej. Kilka takich nieprzyjemnych telefonów. W końcu dzwoni prawdziwa właścicielka i informuje moją mamę, iż „żyjemy w wolnym kraju, ja przelewam Pani pieniądze z powrotem na konto i proszę nie przyjeżdżać” po czym rzuca słuchawką tak, ze moja mama nawet nie jest w stanie powiedzieć słowa. Tak się też stało, wykupiliśmy sobie weekend w innym Pałacyku, czytając opinie o Pałacu piorunów już nawet nie chcemy tam jechać, poza tym nie byłoby dla nas żadną przyjemnością spędzić tam weekend w tak wrogim nastawieniu. Rodzicom było potwornie przykro, ze z takiej niespodzianki mieliśmy same nieprzyjemności, ale kto mógł wiedzieć, ze tak to się skończy...Opisałam to wszystko, bo sami nie mogliśmy uwierzyć, ze wdzisiejszych czasach nadal znajduje się miejsca gdzie nie króluje dewiza „Klient Nasz Pan” tylko „Jestem właścicielem i mogę wszystko”.
Moi rodzice chcąc zrobić nam niespodziankę wykupili nam romantyczny weekend w Pałacu Piorunów jako dodatek do prezentu ślubnego. Będąc tam w drugiej połowie lipca obejrzeli pokoje, również apartamenty, a ponieważ różnica w cenie między apartamentem, a zwykłym pokojem nie była porażająca,postanowili zamówić nam apartament Bursztynowy (chodź z ustaleniem, że może nastąpić zamiana np. na apartament rubinowy – obydwa są piękne więc żadna różnica). Osoba, która ich obsługiwała (jak już teraz możemy stwierdzić) najwyraźniej źle odczytała ich prośbę o apartament i skasowała ich za zwykły pokój dwuosobowy, niestety ale moja mama płaciła kartą, nie miała przy sobie okularów, a do tego nie orientowała się w cenach poszczególnych pokojów, dlatego nie zwróciwszy uwagę na cenę, wbiła pin, następnie obsługująca ich Paniwydrukowała im zaproszenie i szczęśliwi z udanej niespodzianki dla nas (którą mieliśmy otrzymać niemalże dwa miesiące później) wrócili do domu. Po kilkudniach mama zauważyła, ze na zaproszeniu napisane jest iż zarezerwowany jest pokój dwuosobowy a nie apartament, postanowiła więc zadzwonić i wyjaśnić tą sytuację. Pomyślała, ze nastąpiła pomyłka, zaproponowała nawet, ze może dopłacić do apartamentu jeśli zapłacili tylko za pokój dwuosobowy. Pani która odebrała telefon, miała taki bałagan w swoich papierach, że nie potrafiła ani odnaleźć rezerwacji ani kwoty jaką zapłaciła moja mama – przypominam płatność kartą parę dni wcześniej. Po dłuższej rozmowie i niemożności znalezienia rachunku Pani powiedziała: „Dobrze, zostawmy to już tak jak jest, ja już sobie zapiszę w kalendarzu, że ma być apartament bursztynowy, niech Pani już nic niedopłaca.”
Nadszedł dzień naszego ślubu, cudowny prezent, szczęście itp. itd...
Rezerwacja była na 18.09. dzwonię więc, aby tą rezerwację potwierdzić. Pani przemiła przez telefon: „oczywiście, proszę przyjechać,zapraszamy” pytam o apartament bursztynowy i słyszę odpowiedź: „no ja tutaj niewidzę takiego zapisu, ale skoro Pani tak mówi to na pewno będzie apartament,proszę przyjechać, zapraszamy”. (oczywiście cytuję z pamięci, nie musi być tosłowo w słowo, chodzi tylko o zachowany sens wypowiedzi)
Przyjeżdżamy. Pytamy o nasz pokój i co? Słyszymy, że nasz pokój jest już zajęty i ze był miesiąc przed rezerwowany – rodzice rezerwowali 2 miesiące przed...i jeszcze słyszymy, że Ci goście zapłacili więcej bo mojaą jedną noc dłużej być niż my! Pani (blondynka, krótkie włosy, około 40-50lat) była tak nieuprzejma i nie kulturalna, że właściwie żadna z nią rozmowa. Chciałam zadzwonić do taty,żeby wyjaśnił tą sprawę bo sama nie znałam szczegółów tzn kiedy rezerwowali,ile zapłacili itp., to prawie krzyczała żebym nie dzwoniła, chociaż sama niemiała chęci wyjaśnić tej sprawy. Wymachiwała mi rękoma przed twarzą, co chwila kazała mi się uspokoić chociaż ona sama się denerwowała i krzyczała, potem kazała kelnerowi stać przy niej żeby ona miała świadka jaka ja jestem nieuprzejma, no jak jakiś bandytów nas prawie traktowała, chociaż starałam się być spokojna inie unosić to ona cały czas mi tylko powtarzała: „no niech się Pani uspokoi!”.Oczywiście w swoich papierkach nie mogła znaleźć dowodu sprzedaży, bałagan, w kalendarzu pokreślone tak, ze nie wiadomo o co chodzi, no wcale się nie dziwieże nie mogła znaleźć nam pokoju. W końcu poinformowała nas dokładnie jaką kwotę musieli zapłacić moi rodzice – nie ma co, prawdziwy prezent jak wiadomo ile kto za niego zapłacił...rodzice byli oburzeni, że nie potrafiła trzymać języka za zębami. No i znalazła nam pokój, na samej górze, podobno też apartament (tuż pod dachem, jakby strych) i nas tam prowadzi mówiąc że to jest o wiele lepszy apartament od Bursztynowego. Ponieważ nie wiedzieliśmy jak wyglądają apartamenty w Pałacu to zadzwoniłam do mamy i pytam czy to co oni oglądali to jest to – czyli 3sypialnie, pokój wielorodzinny, mieliśmy tam być jedną noc a ta Pani chyba uważała, ze w środku nocy będziemy nastawiać sobie budzik i przechodzić do kolejnej sypialni... no co za atrakcją miałoby być to ze są 3 sypialnie, niezrozumiałe absolutnie. Mama zaczyna nam tłumaczyć, ze w apartamencie to są stylowe meble, jedno wielkie łóżko – no ten niby super apartament lepszy od Bursztynowego raczej nie był apartamentem. Schodząc na dół zajrzeliśmy do apartamentu na pierwszym piętrze – piękny dokładnie taki jak opisywała mama. Postanowiliśmy zrezygnować z pobytu, Pani z recepcji wydrukowała nam prawidłowe zaproszenie do apartamentu i umówiliśmy się na inny termin. Strata dla nas bo niepotrzebnie przyjechaliśmy, ale postanowiliśmy odpuścić i ponieważ nie mamy daleko do Piorunowa to stwierdziliśmy, że inny termin też będzie ok.
Ale to niestety nie koniec historii. Następnego dnia zaczęły się telefony do mojej mamy, ta sama Pani z recepcji (poznaliśmy ją po głosie) zaczyna jej przez ten telefon marudzić, obrażać, kiedy moja mama prosi o jej nazwisko to ona bezczelnie informuje, ze ona występuje jako Pałac Piorunów, jest właścicielką i nie ma zamiaru się przedstawić. Moja mama bardzo spokojnie tłumaczy jej całą sytuację, ale ta Pani absolutnie nie słyszy nic oprócz swoich mądrości, nie zależy jej na wyjaśnieniu sprawy tylko na tym żeby się wyżyć, pokrzyczeć, podyskutować, pokazać jaka to ona wielka Pani z recepcji jest i ze z nią nie można zadrzeć,po prostu słoma z butów, pieniactwo i nic więcej. Kilka takich nieprzyjemnych telefonów. W końcu dzwoni prawdziwa właścicielka i informuje moją mamę, iż „żyjemy w wolnym kraju, ja przelewam Pani pieniądze z powrotem na konto i proszę nie przyjeżdżać” po czym rzuca słuchawką tak, ze moja mama nawet nie jest w stanie powiedzieć słowa. Tak się też stało, wykupiliśmy sobie weekend w innym Pałacyku, czytając opinie o Pałacu piorunów już nawet nie chcemy tam jechać, poza tym nie byłoby dla nas żadną przyjemnością spędzić tam weekend w tak wrogim nastawieniu. Rodzicom było potwornie przykro, ze z takiej niespodzianki mieliśmy same nieprzyjemności, ale kto mógł wiedzieć, ze tak to się skończy...Opisałam to wszystko, bo sami nie mogliśmy uwierzyć, ze wdzisiejszych czasach nadal znajduje się miejsca gdzie nie króluje dewiza „Klient Nasz Pan” tylko „Jestem właścicielem i mogę wszystko”.
Pałac Piorunów - Kwiatkowice woj. łódzkie
10-03-2011 14:16:53
My z mężem mieliśmy zarezerwowany weekend w grudniu 201- od piatku do niedzieli. No i też był błąd w rezerwacji - mieli od soboty. Ale myśmy na tym dobrze wyszli, bo dali nam apartament (choć
rezerwacja była na pokój). Jedzenie dobre,ale tak poza tym to mocno średnio. Ale obsługa była miła.
Pałac Piorunów - Kwiatkowice woj. łódzkie
13-05-2011 12:56:36
Mnie zrobił mąż niespodzinkę i zabrał na Romantyczny Weekend do Pałacu w Piorunowie. Było naprawde romantycznie i przyjemnie. Miejsce spokojne, idealne dla par. Obsługa fajna, SPA wystarczające.
Polecam na rocznice, weekendy we dwoje a nawet dla dzieci jest tu super bo mogą się wybiegać.Polecam


