perypetie wakacyjne
perypetie wakacyjne
26-01-2011 19:18:57
Hej ,
przeszukałam tematy na forach, w nadziei że znajdę podobny temat,a skoro nie udało mi sie na niego wpaść to postanowiłam sama go zapoczątkować.
chciałabym abyście tutaj opisali różne smieszne i mniej zabawne sytuacje które miały miejsce podczas waszych upragnionych ,długo planowanych i wyczekwianych urlopów.
Opowiem i swoją historie
rok temu planowaliśmy podróż do egiptu, a że nie lubimy 50stopnowych upałów , postanowilismy wyjechać w kwietniu , gdy temperatura jest niższa. Miesiące przygotowan, czytania przewodników, przegladania ofert , oszczędzania... no i padlo na hurghade w terminie 18.04-02.05.2010
no i pech 10kwietnia katastrofa, kraj pogrążony w żałobie , a żeby tego było mało pare dni później wybucha wulkan... i do wylotu modlimy sie aby przestał dymić... no ale 17ego wieczorem firma (sun&fun) informuje nas telefonicznie że nawet nie mamy sie pakowac... uczucie nie do opisani. litry kremów, setki dolarów na zwiedzanie ( ciężko zdobyte 1dolarowki na napiwki
) ehhh no i urlop zatwierdzony leci...
Szczęście w nieszczęściu , udalo nam sie dosć szybko odzyskac kase ( bo juz 22.04) tak więc od razu wykupiliśmy lasta na tydzien do turcji( loty przywrócono 20...) i polecieliśmy sie zrelaksować :) urlop wspominam więc bardzo dobrze ( będzie co opowiadać wnukom ;P)
W tym roku padło na krete... z drżeniem serca oczekujemy terminu wyjazdu ( czerwiec) w obawie przed żywiołami tudzież różnymi sytuacjami politycznymi ( patrz tunezja)
czekam na Wasze historie
Pozdrawiam
przeszukałam tematy na forach, w nadziei że znajdę podobny temat,a skoro nie udało mi sie na niego wpaść to postanowiłam sama go zapoczątkować.
chciałabym abyście tutaj opisali różne smieszne i mniej zabawne sytuacje które miały miejsce podczas waszych upragnionych ,długo planowanych i wyczekwianych urlopów.
Opowiem i swoją historie

rok temu planowaliśmy podróż do egiptu, a że nie lubimy 50stopnowych upałów , postanowilismy wyjechać w kwietniu , gdy temperatura jest niższa. Miesiące przygotowan, czytania przewodników, przegladania ofert , oszczędzania... no i padlo na hurghade w terminie 18.04-02.05.2010
no i pech 10kwietnia katastrofa, kraj pogrążony w żałobie , a żeby tego było mało pare dni później wybucha wulkan... i do wylotu modlimy sie aby przestał dymić... no ale 17ego wieczorem firma (sun&fun) informuje nas telefonicznie że nawet nie mamy sie pakowac... uczucie nie do opisani. litry kremów, setki dolarów na zwiedzanie ( ciężko zdobyte 1dolarowki na napiwki
) ehhh no i urlop zatwierdzony leci...Szczęście w nieszczęściu , udalo nam sie dosć szybko odzyskac kase ( bo juz 22.04) tak więc od razu wykupiliśmy lasta na tydzien do turcji( loty przywrócono 20...) i polecieliśmy sie zrelaksować :) urlop wspominam więc bardzo dobrze ( będzie co opowiadać wnukom ;P)
W tym roku padło na krete... z drżeniem serca oczekujemy terminu wyjazdu ( czerwiec) w obawie przed żywiołami tudzież różnymi sytuacjami politycznymi ( patrz tunezja)

czekam na Wasze historie
Pozdrawiam
perypetie wakacyjne
22-04-2012 15:29:52
Ciekawa historia na szczęście z bardzo dobrym zakończenie, to pocieszające, że pieniądze można w miarę prędko odzyskać i nie stracić urlopu, siedząć w kraju. Niestety trafił Ci się bardzo
skomplikowany splot wydarzeń, które uniemożliwiły Ci wyjazd.


